Kontownia

Spreading happiness across the globe

Dorżnąć Sonic Team?

Sonic Team ma kłopoty z wizerunkiem. To nie ulega wątpliwości. Choć w ostatnich latach zespół stworzył kilka przyzwoitych gier, ich tytuły z maskotką Segi w roli głównej mają realny, niedobry wpływ na wizerunek popularnych “Niebieskich.” Doszło już do tego, że tyrady pod ich adresem wygłasza jeden z kolegów z europejskiego oddziału i, co warto podkreślić, nie przebiera w swoich słowach.

sonicteam

Ben Andac, bo o nim mowa, jak ustalił serwis tssznews.com, to pracownik Sega Europe i SCE Europe odpowiedzialny najprawdopodobniej za rekrutację i testowanie jakości tworzonych wewnętrznie gier. Prowadził on blog na serwisie blogspot.com, który został już usunięty.

Andac pisał między innymi o ostatniej części Nights: Journey of Dreams, kontynuacji klasyka z Segi Saturn. Ujawnia, że gra powstawała początkowo na PS3/X360, lecz kierownictwo z dnia na dzień zmieniło decyzję pod wpływem sukcesu Wii. Takashi Iizuka, producent, był koniecznością przenosin niezadowolony, jednak to nie był jedyny kłopot z jakim musiał się zmierzyć. Szefowie nie dali mu bowiem większych szans i czas jaki otrzymał na rozpoczęcie produkcji od zera wynosił zaledwie rok, kiedy, jak podkreśla nieprawomyślny bloger, potrzeba na to co najmniej 2 lat. Nawiasem mówiąc, NiGHTS na X360 był już na tyle zaawansowany, że dało się w niego grać.

Andac porusza temat Sonic’a. Stwierdza brutalnie: “Sonic Team to relikt dawnych czasów, który do tej pory nadużywał gościnności. Z tych samych marketingowych powodów, dla których nazwa zespołu pozostała (co później się zemściło), powinni oni zostać rozwiązani. Dla NiGHTS’a może być już za późno (i wierzę że tak nie jest oraz że można odwrócić sytuację, co z pasją Iizuki wydaje się jeszcze możliwe), lecz dla dobra wizerunku firmy, dla znanych IP Segi i w końcu dla samej ikony – musi się to skończyć… zanim wydadzą kolejną grę z Sonikiem, w której Evil “Night” Sonic przemienia się w wilkołaka i potrafi wydłużać kończyny w stylu Dhalsima. A to się stanie, zapamiętajcie moje słowa.

Pracownik Sega Europe nie poprzestaje na tym i uderza jeszcze mocniej. “Nie ma cienia wątpliwości, że Sonic Team stracił swoje podejście. Są gorsi niż beztalencia – zupełnie bez pasji. Znudzeni, wymęczeni, zamknięci na to wszystko, co dziś pozwala zrobić dobrą grę. Sonic Team ma dość Sonic’a, co Andac uznaje także za powód odejścia Yujiego Naki w 2006 roku.

Czy na pokładzie są fani Sonic’a? Jeśli są, prosimy o komentarze.

styczeń 6, 2009 - Opublikował/a enkidou | Sega | | 7 komentarzy

7 komentarzy »

  1. Dobre gry od Segi zakończyły się wraz z zakończeniem produkcji konsol przez tę firmę. Wyraźnie widać, że nie przykładają się już tak do tytułów jak wtedy, gdy robili gry na swoje konsole. Ostatni świetny Sonic pojawił się na Dreamcast. Żal się robi, gdy musimy patrzeć jak stacza się ta firma a wraz z nią jej flagowe tytuły. Nic dziwnego, że nie wydają trzeciej części Shenmue, bo na pewno by ją spartaczyli a wtedy fani tej serii całkowicie już by się odwrócili od Segi a tak, to przynajmniej mają asa na czarną godzinę.

    komentarz - autor: Arni_Village | styczeń 6, 2009

  2. Na Dramie mieli dobre gry bo znali architekturę konsoli od podszewki. Na chwilę obecną oprócz Valkyria Chronicles oraz Yakuza “niebiescy” nie mają zbyt dużo do zaoferowania. Fenomenu Sonica z kolei nigdy nie rozumiałem. Pierwszy jeż na DC zupełnie mi się nie spodobał. Virtua Tennis także znalazła pogromcę wraz z nadejściem Top Spin (ale to akurat nie moje zdanie lecz ogólnie ujmując “branży, ja nadal wolę Rakiete Segi). Z kwestii czego bym sobie życzył- Shenmue. Ooo tak. Gdy oglądałem pierwsze materiały wieki temu na GameOne myślałem, że wykituję z radości.

    komentarz - autor: auronix | styczeń 6, 2009

  3. Sorry, miało być na początku na Dreamie:D

    komentarz - autor: auronix | styczeń 6, 2009

  4. sonic adventure 2 na dreamcasta to najlepsza platformówka jaka istnieje i pomimo upływu lat nic nie zmienia tej sytuacji. Moim zdaniem Sonic Team ma potencjał ale idą na ilość zamiast na jakość a ich tytuły w momencie wydania są zwyczajnie niegotowe i przekombinowane. STH na PS3 ucierpiał z powodu durnych poziomów free-roamingowych i spadków animacji zaś sonic unleashed ponoć (nie grałem osobiście) beznadziejną mutacją sonica-wilkołaka. W jednej jak i drugiej grze są naprawde świetne poziomy ale stanowią mniejszość i nie można oceniać gier pod ich kątem. Powinni wyprodukować tytuł ze sprawdzonymi patentami a nie dawać shadow’owi broń czy auto(!). Potem tylko doszlifować, wyeliminować problemy techniczne (spadki framerate) i hit gotowy. Co część liczę, że te doświadczenia z eksperymentami czegoś nauczyły Sonic Team ale są bardzo odporni na uczenie się na swoich błędach. Sorry za referat ;)

    komentarz - autor: daniru | styczeń 6, 2009

  5. acha moim zdaniem top spin nie dorównuje do pięt virtua tennis 3. Ta gra to jeden z niewielu argumentów przeciwko dorżnięciu Sonic Team.

    komentarz - autor: daniru | styczeń 6, 2009

  6. Dzięki za odzew. :P Ja fanem Segi jakoś nigdy nie byłem i powiem tak: w któregoś Sonica grałem na MegaDrive (a więc złote czasy jeża chyba) i w porównaniu do Donkey Kong Country na SNES’a — w którego grałem mniej więcej w tym samym czasie — zupełnie mi on nie podszedł. Z kolei NiGHTS na Saturna spowodował, że prawie kupiłem tę konsolę zamiast PS1. Nie wiem co wówczas przechyliło szalę na korzyść Sony w moim odczuciu, ale rozbiło się chyba o przypadek.

    Po DC także mam dobre wspomnienia. Damn, ogólnie wychodzi na to, że Sega dobrze mi się zapisała w pamięci. Jej gry zdecydowanie bardziej podchodziły mi kiedyś niż np. te Nintendo. Gdybym miał decydować na podstawie tytułów 1st party – brałbym konsole Niebieskich bez głębszego zastanowienia.

    Reasumując, uważam, że Sega potrafi jeszcze robić dobre gry. Działalność wydawnicza też im wychodzi czasami (choćby umowa z Platinum Games, dawnym Clover). Może poszczególne zespoły powinny dostać wolną rękę? Może coś by z tego wyszło.

    komentarz - autor: enkidou | styczeń 6, 2009

  7. Ja podobnie jak Enkidou nie pałam jakąś miłością do Niebieskich ale trzeba im przyznać, że ostatnimi czasy parę dobrych gier udało im się zrobić: seria Yakuza (Ryu Ga Gotoku), ostatnio Valkyria, widać, że ktoś tam coś fajnego jeszcze potrafi sklecić.
    Jeżeli chodzi o Sonica to jakoś nie zostałem fanem – grałem w którąś odsłonę 2d, potem jeszcze na PS2 coś tam wpadło ale nie zrobiły na mnie te gry wrażenia. Po cichu czekałem co prawda na Sonic Unleashed (w szczególności po paru playtestach które chwaliły tą grę) ale ostatnio przeszła mi chęć zagrania w to, obczaję demo z PSN ale pewnie na tym się skończy. Jak dla mnie Sonic Team mógłby nie istnieć. Tyle.

    komentarz - autor: the_m | styczeń 7, 2009


Dodaj komentarz